MIT II – „Niektóre języki nie są wystarczająco dobre”

obalamy mity językowe

Język i jego specjalne zadania

Jeśli przyjrzymy się językom, jakimi się dziś posługujemy to większość z nich spełnia po prostu rolę komunikowania się w danym społeczeństwie. Jednakże kilka z nich ma co najmniej ściśle określone zadania do spełnienia. Zatem spójrzmy na niektóre z nich.

Łacina

Używana niegdyś w kościele rzymsko katolickim do odprawiania mszy oraz do formalnej, międzynarodowej komunikacji pomiędzy jego członkami; w medycynie; do czytania literatury napisanej w tym języku. Generalnie jak widzisz służy do bardzo oficjalnych i podniosłych celów. I choć bardzo jej nie lubię to nie da się zaprzeczyć, że bez niej nie byłoby obrządków religijnych ani medycyny, ani języków na niej wzorowanych. Mimo wszystko te 1,5-2 lata w liceum był czasem straconym. Zabrakło sensu i poczucia użyteczności. Wspominałam o tym w poprzednim poście.

Angielski

Używany jako oficjalny język w administracji niektórych narodów, instytucji, w literaturze fachowej; pełni funkcję języka międzynarodowego; w komunikacji biznesowej, w przestrzeni powietrznej. Te 22 lata ciągłego uczenia się na pewno nie były stracone.

Niewystarczająco dobry język?

Z uwagi na to, iż z pewnych względów niektóre języki pełnią więcej niż tylko jedną funkcję, niektórzy uważają, iż inne nie są w stanie wytworzyć nowych funkcji, bo są po prostu niewystarczająco dobre jako język. Z tego typu poglądem możemy się spotkać w Nowej Zelandii, gdzie mówi się w języku maori. Rzekomo nie jest w stanie wyrazić abstrakcyjnych czy też nowych idei tak łatwo jak angielski.

Innym przykładem jest język romansh, który wciąż pozostaje w użyciu w Szwajcarii. Zarzuca się mu brak możliwości tworzenia technicznych pojęć, które możliwe są, np. w niemieckim. Osobiście uważam, że dopóki żyje ostatni człowiek posługujący się językiem na wymarciu to na pewno miał jakąś funkcję do spełnienia. Wprawdzie nie wiem jak w staro angielskim dyskutowano by w takim razie o komputerach i fizyce kwantowej, ale skoro nie ma potrzeby to i nie ma słów. Od razu przychodzi mi na myśl te naście określeń na śnieg w Finlandii. Śnieg jest dla nich tak ważną częścią kultury, że miłośnicy sauny widzą potrzebę więcej niż jednego przymiotnika określającego śnieg. Mokry, suchy, hmmm…?

Rodzi się pytanie „wystarczająco dobre do czego?” Wydaje mi się, iż odpowiedzią na to pytanie jest fakt, iż niektóre języki bywają tak inne chociażby pod kątem struktury gramatycznej, że odbierane są jako brzydkie, niemiłe i barbarzyńskie.
Każdy język ma możliwość wygenerowania nowego, specjalistycznego słownictwa – jeśli tylko zajdzie taka potrzeba!!! Widocznie w języku maori nie ma potrzeby rozmawiania o fizyce nuklearnej.

Islandia i dbałość o język

Języki mogą się różnić pod wieloma względami, ale każdy z nich jest w stanie wyrazić to samo. Islandia jest dobrym przykładem kraju, który bardzo dba o swój język. Niewiele się zmienił na przestrzeni setek lat. Odczytanie sag w języku staro nordyckim to dla mieszkańców żaden problem. W tym dalekim kraju Północy zabronione są zapożyczenia, a więc tam gdzie potrzeba – tam nowe słowo na Islandii.
Na koniec ciekawostka: Czy wiesz, że języki umierają obecnie szybciej niż kiedykolwiek?? Islandii to chyba nie grozi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *